﻿<title_newspaper="Gromada – Rolnik Polski"> 
<title_article="Najlepsze porozumienie"> 
<author_1="I. Jacyna"> 
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954"> 
<date="1954-11-23"> 
<month="11"> 
<period="w3"> 
<status="1_obieg"> 
<support="paper">
Kiedy na zebraniu gromadzkim w Żochach w pow. ciechanowskim przysłuchiwałam się dyskusji, która zresztą bardziej przypominała przyjacielską rozmowę, przyszło mi na myśl opowiadanie Gerwazego Węgrzyna ze spółdzielni produkcyjnej -w Dobieszowie w pow. kołobrzeskim. Radny musi być dobrym gospodarzem. Węgrzyn od pięciu lat jest przewodniczącym tej spółdzielni i niejednym mógłby się pochwalić. Spółdzielcy radzą sobie z gospodarką dobrze. Wszystkie roboty wykonują dokładnie i w terminie, toteż i zbiory mają ładne, i z obowiązkami wobec państwa nigdy się nie opóźniają. Ale Węgrzyn, zamiast szeroko rozpowiadać o swojej spółdzielni, z żalem i troską mówił o sąsiednim zespołowym gospodarstwie w Mokrem. I nawet miał pewien żal do swoich dobieszowian, że nie chcą pomagać sąsiadom. Nie to jednak zwróciło moją uwagę. Zrozumiałe, że dobry przewodniczący martwi się złym gospodarowaniem sąsiadów, zrozumiałe, że chciałby im pomóc. I nad formą pomocy warto się zastanowić. Oczywiście nie będą spółdzielcy z Dobiegowa pracować za spółdzielców w Mokrem. Ale warto, by słabym sąsiadom pokazać, jak pracę organizować, jak nią kierować, jak rozwijać zespołową gospodarkę. W opowiadaniu swoim Węgrzyn wspomniał jeszcze o wyborach kandydatów na radnych do gromadzkich rad. W Dobieszowie cała wieś jest  w spółdzielni, a więc i wybrani kandydaci — to sami spółdzielcy. W Mokrem część wsi gospodaruje indywidualnie i uważnie, ale bez uznania przygląda się spółdzielcom. Przy wybieraniu kandydatów wieś wybrała tylko indywidualnych gospodarzy. — Pokażcie najpierw, że potraficie gospodarować na własnym gospodarstwie, a wtedy dopiero powierzymy wam interesy całej gromady — taka była nauka z zebrania w Mokrem. Inaczej było w Żochach. Już przed zebraniem usłyszałam od indywidualnych niejedno słowo uznania o gospodarce spółdzielców. Znają chłopi wysokość dochodów, jakie przyniosły spółdzielcom sad i warzywnictwo. W zeszłym roku za sam owoc dostali spółdzielcy 80 tys. zł, a za warzywa — 12 tys. zł. Widzą chłopi porządną, ładną uprawą pól, na czas obrobionych, na czas sprzątniętych.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
